Czasem zdarzają się takie dni, że najlepszym wyjściem jest nie wstawanie rano. Wczoraj był jeden z takich dni. Moja Babcia twierdzi, że to dlatego, że wczoraj w nocy była pełnia. Zwykle nie wierzę w takie astrologiczne banialuki, ale tym razem chyba miała rację. Od samego rana nic mi nie szło — upgrade systemu się wypieprzył, skasowałem sobie (wipe‘em, czyli praktycznie nie do odratowania) nie te ważne pliki, które miałem skasować, nawet kawa była za słodka. Myślałem, że chociaż po przyjściu Mallgo coś się poprawi.
Błąd. Postanowiliśmy zrobić obiad dla całej mojej rodziny. Poszliśmy więc do super-hiper-marketu po składniki. Z początku postanowiliśmy zrobić coś mięsnego, jednakże mięso wyglądało tak, jakby zaraz miało wstać i wyjść. Do tego kolejki przy kasach takie, że poddaliśmy się i ruszyliśmy do małego, osiedlowego sklepu. Plany obiadowe zmieniły się w międzyczasie na kluski śląskie z sosem pieczarkowym. Gdy zaopatrzyliśmy się we wszystkie niezbędne składniki, zabraliśmy się do robienia sosu z przepisu znalezionego w Gazetowym CJG. Początkowo wyszła nam zupa pieczarkowa, ale udało się nam ją odratować dodając horrendalne ilości mąki. I soli. Finalnie wyszła nam kopalnia soli o konsystencji gluta z lanym ciastem, a nie sos pieczarkowy. Skończyło się na kluskach z cebulką, bo na nic innego nie starczyło czasu, do tego na obiad zaproszona została moja Babcia, będąca ekspertem w sprawach kulinarnych. Eh, czasem lepiej nie wstawać rano.
8 październik 2006...10:32
Czasem lepiej nie wstawać rano…
Przejdź do Komentarzy
1 komentarz
8 październik 2006 o 12:17
Mnie się poprawiło po obiedzie.