24. października, godzina 20:52. Z głośników wydziera się Ringworm, na biurku leżą nie ruszone jeszcze notatki. Jutro znów pobudka o 6:15 rano. Na koncie 43zł, nadal brak decyzji dot. stypendium. Nic mi się nie śniło. Nie mam czasu skończyć kupionej książki. Chcę laptopa. Chcę się wreszcie wyspać. Chcę znaleźć chwilę, żeby móc złożyć głowę na Jej kolanach i odciąć się od tego wszystkiego. Eh.
PS. Całe szczęście, że Gosia jest optymistką za nas dwoje (;
2 komentarzy
22 listopad 2006 o 12:32
nop cale szczescie
11 grudzień 2006 o 5:17
no… silence, nie da się ukryć